
Dobry trener biznesu jest elastyczny, dopasowuje się do każdej grupy uczestników. Pracuje dla różnych organizacji, z ludźmi różniącymi się doświadczeniem, wiedzą, czy poglądami. Jak terapeuta – koncentruje się na meritum, nie ocenia, drąży temat, osiąga zamierzone cele, niezależnie od swoich preferencji i sympatii wobec konkretnych. Z zasady akceptuje wszystkich.
Ale jak powyższe założenia mają się do różnic pokoleniowych? Jakie procesy mogą się pojawić, gdy na sali szkoleniowej spotkają się: trener z pokolenia X i uczestnicy- Y? Jakie korzyści, ale i trudności mogą wyniknąć z takiego mixu postaw, przekonań i wiedzy o świecie?
Zacznijmy więc od definicji. Kim są Y’ki? Co wyróżnia X’y? I choć warto zaznaczyć, że w realnym życiu trudno dziś znaleźć czyste typy, to warto zarysować, czym się charakteryzują, czym się różnią.
Kim są przedstawiciele pokolenia Y, co ich charakteryzuje?
Metrykalnie to ludzie urodzeni w latach 1981-1990, którzy w dorosłość wchodzili już po 2000 roku. „Mieli to szczęście”, że dorastali w warunkach gospodarki wolnorynkowej przez, co przywykli do stale polepszającego się standardu życia. A jakie postawy przejawiają i jakie ma to przełożenie na stosunek do pracy, rozwoju zawodowego i samego już uczestniczenia w szkoleniach? Zazwyczaj więc:
- mają większe możliwości wyboru edukacji, w związku z tym uważają szkolenia za podstawowy sposób zdobywania wiedzy, który im się po prostu „należy”,
- „mają problem z autorytetami” – niełatwo zaskarbić ich zaufanie i uznanie,
- przejawiają (inne niż ich rodzice) podejścia do własnego życia – większy indywidualizm, samodzielność, brak cierpliwości w dążeniu do rezultatów,
- cechuje ich wysoka samoocena – są skoncentrowani są na budowaniu własnej marki – ich postawę można nazwać „lojalnością względem siebie”,
- ciągle dążą do samorealizacji, co często rozumieją za rozwój społeczny, duchowy nie tylko poznawczy,
- a w związku z tym cechuje ich niska lojalność wobec organizacji, są otwarci na zmianę pracy, ciągle szukają najlepszych dla siebie możliwości.
A pokolenie X? To Ci urodzeni w latach 1960-1970, którzy wchodzili na rynek pracy (lub byli) w okresie transformacji lat 90tych. Można powiedzieć, że tworzyli wolny rynek i często też doświadczyli możliwości szybkiej kariery, a także konieczności (czasem nagłe
adaptacji do zagranicznych standardów pracy. Cechuje ich:
- większa zgoda na „poświęcenie” sfery prywatnej dla pracy,
- gotowość do budowania lojalności względem firmy,
- są „długodystansowcami” , często realizują model „praca na całe życie”,
- a przez to wierzą, że ciężką pracą i konsekwencją można wiele osiągnąć.
Jakie więc wyzwania mogą wynikać z spotkania przedstawicieli tych dwóch pokoleń na jednej sali szkoleniowej. Spojrzenie na jakie tematy, zagadnienia może różnić X i Y?
- Na autorytet w oczach Y’ka trzeba zasłużyć i zapracować? Czym? Imponującym doświadczeniem, odwagą, charyzmą, tempem działania, błyskotliwością, statusem? Wbrew pozorom dla uczestników Y’ków większy autorytet może zdobyć trener Y, który wiele osiągnął, niż X który wiele wie.
- Dla Y’ka informacja zwrotna może być zagrażająca, gdyż „może uderzyć” w skrupulatnie budowaną wysoką samoocenę i pewność siebie. Chętnie więc ją przyjmie w pracy indywidualnej, niż na forum grupy.
- Y woli gotowe rozwiązania od refleksji nad samym sobą (w celu samodzielnego poszukiwania tychże rozwiązań).
- Y chętniej uczy się przez doświadczenie i eksperymentowanie, niż obserwację i analizę danych.
- Dla Y’ka „opcja zmiany pracy”, jest jednym z oczywistych rozwiązań, a nie ostatecznością jak dla X’a.
- Y’ki każdą decyzję zawodową mierzą miarą egocentryzmu - korzyści dla ogółu, dla organizacji nie są dla nich aż tak istotne.
- Y’ki odrzucają plany długookresowe, nie mierzą w odległe cele – koncentrują się na tym co „tu i teraz” i, co warto podkreślić, w pełni się w „to” angażują.
- Gdy trener X będzie polecał książki i artykuły, to Y’ki zapytają o linki?
- Gdy trener X zachęci do „konsumowania rozwoju”, wyciągania wniosków z odbytego szkolenia, eksperymentowania z nowymi umiejętnościami, to Y’ki zapiszą się na kolejne szkolenie …
- Ponadto, szkolenie jest dla Y’ów świetną okazją do autoprezentacji, budowania licznych, choć często powierzchownych relacji, które natychmiast przerzucają na wirtualną rzeczywistość portali społecznościowych.
Czy więc wspólna, szkoleniowa praca tych dwóch pokoleń ma sens? Czy X i Y mogą się porozumieć tak efektywnie, by osiągać zamierzone cele szkoleniowe.
Tak, jak najbardziej tak. Choć pod jednym warunkiem. Pod warunkiem pojawienia się ważnej postawy. Postawy bez której trudno mówić o rozwoju, zarówno uczestników jak i samego trenera…
I choć to bardzo górnolotnie i X’owo brzmi, to ów postawą jest pokora w postrzeganiu świata. Uznanie swojej ograniczoności, nawet niewiedzy na rzecz poznania „inności”.
Z strony trenera X’a oznacza to akceptację różnic. Otwartość w spojrzeniu na podstawowe kwestie dotyczące rozwoju, zmiany, tempa działania, lojalności wobec pracy, równowagi między życiem osobistym a zawodowym. Gotowość do założenia „okularów” przyśpieszających, rozważne do tej pory, tempo działania i podejmowania decyzji. To większa chęć do podejmowania ryzyka, bez zbędnej analizy, lęków, pytań.
Z strony uczestników Y’ków wymaga to gotowości do refleksji nad swoim funkcjonowaniem. Zatrzymania się na moment, by po chwili głębokiego oddechu zacząć ćwiczyć, doskonalić umiejętności a nie tylko zdobywać (fasadowo) kolejne. To próbowania odpowiadania sobie, na poziomie intrapersonalnym, na pytania „dlaczego”, „po co” – a nie tylko „na kiedy”, „za ile”, „z kim” „dla kogo”.
I najwidoczniej rację miał, nie X, nie Y tylko Sokrates, bo wieki temu powiedział, że podstawą rozwoju i zmiany, jest wiedza zawarta w słowach: „Wiem, że nic nie wiem”.
Autor: Marta Iwanowska – Polkowska
Trener – konsultant NAVIGO Grupa
Trochę X, trochę Y …
www.navigogrupa.com


















